Pniemy się w górę po ograniczających stanach umysłu i negatywnych emocjach blokujących nasz wewnętrzny potencjał. Omawialiśmy już wstyd, apatię, winę, depresję i strach. Czas na kolejne trzy ograniczenia – pożądanie, złość i dumę. Każdemu z nich poświęcimy po około 10 lekcji. Zaczynamy od pożądania.

Czym jest pożądanie?

Jest postawą mentalną, sposobem postrzegania, emocjonalnością i postawą cechującą się pragnieniem zdobywania, ciągłego osiągania, uzależniania i kurczowego trzymania się swojej zdobyczy. Trzymania się jej i dalszego poszukiwania więcej, nie ważne czego więcej – więcej pieniędzy, więcej sławy, więcej seksu, pieniędzy, więcej prestiżu, więcej alkoholu itd. – ważne, że więcej.

Jest więc to poziom gromadzenia, zarówno dóbr materialnych jak i emocjonalnych, ale także abstrakcyjnych (np. wspomnienia, prestiż, aprobata innych). Będąc zawładnięci polem świadomości pożądania z łatwością ulegamy i uzależniamy poczucie własnej wartości od ilości dóbr które mamy, a że żyjemy w czasach w których co chwile pojawia się coś nowego, to wręcz z wewnętrznym zapałem uważamy, że musimy to mieć, że jest to nam niezbędne – jakby zależało od tego nasze życie. I w pewnym sensie zależy – obraz ego i jego poczucia wartości.

Podatność na uzależnienia

Z takim postrzeganiem jest się bardzo podatnym na uzależnienia. W zasadzie wszystko co wymieniłem może stać się i staje nim. Przejawia się ono na wiele sposobów, od subtelnych, ledwo zauważalnych, których większość ludzi nawet nimi by nie nazwało (jednak z psychologicznego punktu widzenia nimi będą), aż po ekstremalne czyli takie, które rażąco niszcząco wpływają nie tylko na nas samych ale często i na najbliższych.

Świat pożądania

Pożądanie możemy zobaczyć wszędzie dookoła. Cały przemysł mody i kosmetyki zbudowany jest na powszechnym występowaniu tego poziomu. Ma on dostarczyć to co każdy na tym poziomie pragnie – piękno, podziw, aprobatę itd. Podobnie ma się sprawa z biznesem seksualnym na punkcie którego świat ma bzika. Pożądamy seksu i ciał jakby, zaspokojenie kilku prymitywnych potrzeb i chwila ekstazy miała zapewnić szczęście i spełnienie. Niestety nie daje niczego poza chwilą przyjemności. Uzależniając swoje szczęście i spełnienie od czegoś tak prymitywnego i ograniczonego prowadzi do frustracji, zawiści i zazdrości. Nie wspominając, że z czasem potrzebujemy silniejszych doznań, by osiągnąć ten sam skutek. To mechanizm każdego uzależnienia.

Pożądanie ma oczywiście więcej energii, siły i motywacji niż niższe omawiane poziomy jak depresja czy lęk i potrafi zaprząc do działania i osiągania spektakularnych rzeczy. Jest więc przez to gloryfikowana i uważana za coś pozytywnego i pożądanego. Szukać ze świeczką kogoś, kto nie ma „potrzeby” czegoś osiągnąć – zaczynając od schudnięcia dwóch kilo, przejścia na dietę, potrzeby nauczenia się czegoś, zwiedzenia Europy, znalezienia męża, rozwiedzenia się itd.

Negatywizm pragnień

Więc dlaczego jest to jednak ograniczający poziom postrzegania? Ponieważ przejawia się on w przymusowej naturze tak skłonnej do uzależniania się od pragnień i ciągłego popędu, który nie ma końca, a który prędzej czy później stanie się destrukcyjny, np. poprzez wstępne idealizowanie obiektu i wchodzenie w nim w wyjątkową relację miłości, by po pewnym czasie obróciła się w niechęć, znudzenie, a nawet nienawiść.

Do tego dochodzi przywiązanie do zdobyczy i zdobywania, co zwiększa ryzyko pojawienia się strachu przed utratą.

Kolejnym powodem negatywizmu tej postawy jest wspomniane na początku uzależnienie swojego poczucia wartości od zdolności i ilości zaspokojonych pragnień – które jak przypomnijmy, nigdy nie mają końca, co oznacza, że i obraz samego siebie nigdy nie będzie pełnowartościowy. Oczywistym jest też, że nigdy nie uda nam się osiągnąć wszystkiego co byśmy chcieli.

Pożądanie bierze się z wewnętrznego braku oraz pustki i próbie jego zapełnienia substytutami Miłości (która jako jedyna jest do tego zdolna).

Przekroczenie pożądania

Przekroczenie tego poziomu i uwolnienie się od pożądania nie oznacza jednak bierności i stagnacji. Nic z tych rzeczy. Zostaje zastąpione zdrowym rozsądkiem, decyzyjnością, wyborem i intencją. Mając poczucie wewnętrznej pełni, nie dajemy zwieść się złudnemu blaskowi dóbr, które stają się tylko środkiem wyrazu i narzędziem w rękach Miłości, służącymi do służenia światu – by stawał się lepszy. Dzięki temu, samo doświadczanie życia i dóbr, wolne od idealizacji czy frustracji, staje się pełniejsze i donioślejsze, a my spokojniejsi i wolni.

Bartłomiej Raczkowski

Na co dzień korzystam z wyuczonych narzędzi psychologicznych i duchowych, by skutecznie uwalniać się od swoich ograniczeń i pomagać w tym innym. Jako wykształcony trener osobowości, terapeuta psychologiczny, life coach i uczestnik wielu psychologicznych kursów poznałem i opanowałem dziesiątki technik pracy z umysłem. Natomiast jako student metafizycznego kursu bezwarunkowej miłości, praktyk medytacji, uczestnik kursów duchowego rozwoju, pasjonat duchowej literatury, poznałem i wciąż poznaję techniki pracy na najgłębszych poziomach umysłu, których nie zawaham się użyć 🙂 💙

Więcej o mnie
Wyświetl wszystkie posty
Przeczytaj następną Lekcję Miłości 💚
Dołącz do Lekcji Miłości
Zapisz się, by otrzymywać informacje o najlepszych artykułach, materiałach i darmowych kursach!
Nikomu nie udostępnimy Twoich danych. Obiecujemy też nie męczyć Cię wieloma mailami :)
Dziękujemy
Sprawdź proszę skrzynkę pocztową. Przesłaliśmy Ci wiadomość z prośbą o potwierdzenie adresu email. Kliknij w wysłany link, byśmy mogli do Ciebie pisać.
Podziel się naszą stroną z innymi: